Najdziwniejsze prezenty, jakie dostają nauczyciele… i co naprawdę chcieliby dostać

Koniec roku szkolnego to moment, w którym obok ocen, świadectw i planów na wakacje pojawia się jeszcze jedno pytanie: co podarować nauczycielowi, żeby było miło, z klasą i bez poczucia, że znów wybiera się coś „na szybko”? To właśnie wtedy zaczyna się coroczna fala prezentowej kreatywności. I chociaż najczęściej stoi za nią szczera wdzięczność, efekty bywają naprawdę zaskakujące. Zdarzały się naprawdę zaskakujące sytuacje — nauczyciele wspominają o obrazach na prąd, namiotach turystycznych, ciastach w proszku czy gadżetach, które bardziej zastanawiały niż cieszyły. Z kolei Teacher Tapp zebrał historie o ręcznie wykonanym kalkulatorze, glinianej puszce napoju, szydełkowej kaczce, a nawet żywym afrykańskim ślimaku w pudełku. To nie są wymyślone anegdoty z internetu bez źródła, tylko przykłady opowiadane przez samych nauczycieli w mediach branżowych. 

Najdziwniejsze upominki, które naprawdę istniały

W tym wszystkim jest coś jednocześnie zabawnego i bardzo ludzkiego. Bo kiedy czyta się o torbie ziemniaków, otwartej butelce wina, książce o planowaniu ślubu podarowanej osobie, która nawet nie planowała ślubu, czy o kompletnie niedopasowanych kosmetykach, łatwo się uśmiechnąć. Takie historie opisywały między innymi brytyjskie media, powołując się na wypowiedzi nauczycieli i ankiety dotyczące najdziwniejszych prezentów na koniec roku. Nie chodzi jednak tylko o to, że ludzie mają fantazję. Te historie pokazują coś ważniejszego: większość nietrafionych prezentów nie wynika ze złej woli, tylko z pośpiechu, braku pomysłu albo z przekonania, że „cokolwiek” będzie wystarczające. A przecież prezent dla nauczyciela nie jest zwykłym drobiazgiem. To mały gest, który ma powiedzieć: dziękuję za cierpliwość, czas, uwagę i wysiłek włożony w cały rok pracy. 

Nie zła wola, tylko brak pomysłu

I właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część całej historii, bo kiedy odsunie się na bok te najbardziej absurdalne przykłady, okazuje się, że nauczyciele wcale nie marzą o wielkich, drogich czy spektakularnych prezentach. W wielu wypowiedziach powtarza się coś znacznie prostszego: najbardziej zapamiętywane są prezenty osobiste, przemyślane i szczere. Education Week pisał wprost, że nauczyciele często cenią rzeczy wykonane przez uczniów, praktyczne drobiazgi albo podarunki, które pokazują, że ktoś naprawdę pomyślał o ich gustach i potrzebach. National PTA, organizacja od lat zajmująca się współpracą szkół i rodziców, również wśród pomysłów na docenienie nauczycieli wymienia ręcznie napisany list z podziękowaniem i kartę podarunkową do ulubionego miejsca. To bardzo wiele mówi o tym, co działa naprawdę: nie przypadkowość, lecz intencja. 

Dlaczego list znaczy więcej niż prezent

Bardzo wymowne są też wypowiedzi nauczycieli o kartkach i listach. W zestawieniu Classlist, opartym na odpowiedziach nauczycieli i odwołującym się do wyników badania ATL, ręcznie zrobiona, spersonalizowana kartka z autentycznym podziękowaniem została wskazana jako jeden z najlepszych prezentów. Jeden z nauczycieli przyznał nawet, że przechowuje takie listy od ponad trzydziestu lat. Podobne wnioski pojawiają się w innych materiałach kierowanych do rodziców i szkół: szczera wiadomość od ucznia albo rodzica często zostaje z nauczycielem na długo, dużo dłużej niż kolejny przypadkowy gadżet. To ciekawa i bardzo prawdziwa obserwacja — nie wszystko, co ma wartość, musi mieć wysoką cenę. Czasem największe wrażenie robi kilka zdań napisanych własnymi słowami. 

Koniec z kubkami?

To zresztą dobrze tłumaczy, dlaczego tak wiele klasycznych prezentów z jednej strony jest bezpiecznych, ale z drugiej nie zawsze zostaje w pamięci. Kwiaty są piękne, czekoladki miłe, kubki praktyczne, ale jeśli są zupełnie przypadkowe, często stają się po prostu jednym z wielu podobnych upominków. Education Week wprost zasugerował, by rozważyć „odpuszczenie kubków”, gdyż nauczyciele regularnie dostają ich bardzo dużo, a większą radość sprawia im coś bardziej osobistego albo użytecznego. To nie znaczy, że klasyczny prezent jest zły. Bardziej chodzi o to, że nawet prosty podarunek może zyskać zupełnie inny wymiar, jeśli jest dobrze dobrany. Herbata lub kawa nie będą przecież „zwykłym prezentem”, jeśli staną się zaproszeniem do chwili oddechu po długim dniu, szczególnie wtedy, gdy są ładnie podane i towarzyszy im kilka prawdziwych słów wdzięczności. 

Najprostsze prezenty bywają najlepsze

Właśnie dlatego najlepsze prezenty dla nauczycieli zwykle nie są ani najdroższe, ani najbardziej efekciarskie. Najlepsze są te, które pokazują uważność. Czasem będzie to coś praktycznego, czasem coś smacznego, czasem mały zestaw, który daje chwilę przyjemności po intensywnym roku. Nauczyciele w różnych artykułach i ankietach regularnie wskazują, że doceniają podarunki możliwe do wykorzystania, karty prezentowe, ulubione przekąski, klasowe drobiazgi, rzeczy do odpoczynku, ale też to, by prezent nie był całkowicie anonimowy i przypadkowy. Innymi słowy, nie chodzi o sam przedmiot. Chodzi o wrażenie: ktoś naprawdę chciał sprawić mi przyjemność, a nie tylko „odbębnić” obowiązek końca roku. 

 

Może więc najciekawszy wniosek z tych wszystkich opowieści o dziwnych prezentach jest właśnie taki, że nauczyciele naprawdę nie oczekują cudów. Nie potrzebują szokującego pomysłu, ekstrawagancji ani czegoś, co ma za wszelką cenę być „oryginalne”. Zdecydowanie częściej wolą coś prostego, ale trafionego, niż coś dziwnego, co zapamięta się wyłącznie dlatego, że trudno uwierzyć, że ktoś to wręczył. A skoro koniec roku szkolnego jest idealnym momentem, by powiedzieć „dziękuję”, to może najlepszą drogą nie jest szukanie najdziwniejszego prezentu świata, lecz wybranie takiego, który naprawdę daje przyjemność, chwilę wytchnienia i poczucie bycia docenionym. Bo to właśnie takie prezenty zostają w pamięci najdłużej. 

 

Upominki dla Nauczycieli znajdziesz tu (klik).